Poniedziałek, 3 sierpnia 2026
Imieniny: Lidia, August, Nikodem

Po blisko dwóch latach są zarzuty po śmierci strażaka z Białego Dunajca

Reklamuj sie w tym artykule

Po niemal 2 latach od dramatycznych wydarzeń w remizie OSP Biały Dunajec prokuratura postawiła zarzuty mężczyźnie podejrzewanemu o pobicie 25-letniego strażaka, który kilka dni później zmarł w szpitalu.

Sprawa dotyczy nocnego spotkania strażaków i długo pozostawała na etapie gromadzenia materiału dowodowego. Śledczy musieli odtworzyć przebieg zdarzeń krok po kroku, korzystając z nagrań, zeznań i opinii biegłych.

Zarzuty po wielomiesięcznym śledztwie

Jak przekazała prokuratura, podejrzanym jest Władysław M., starszy kolega z tej samej jednostki ochotniczej straży pożarnej. Prokurator przedstawił mu dwa zarzuty: nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonego oraz spowodowania obrażeń ciała trwających dłużej niż 7 dni.

Prokurator przedstawił Władysławowi M. dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonego, natomiast drugi spowodowania u niego obrażeń ciała trwających dłużej niż siedem dni

Justyna Rataj-Mykietyn, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu

Władysław M. nie przyznał się do winy i odmówił złożenia wyjaśnień. Zastosowano wobec niego dozór policji, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe w wysokości 10 tys. zł.

Co wydarzyło się w remizie OSP Biały Dunajec

Do tragedii doszło w nocy z 1 na 2 sierpnia 2024 roku. W remizie trwało nieformalne spotkanie strażaków przygotowujących się do parafialnego odpustu. W pewnym momencie doszło do sprzeczki między Pawłem a starszym kolegą, która przerodziła się w bójkę.

Z ustaleń wynika, że przebieg zajścia zarejestrował monitoring. Na nagraniu widać, że 25-latek był uderzany i kilkakrotnie przewracał się na podłogę. Po całym zdarzeniu został odprowadzony do domu, lecz wrócił w okolice remizy, ponieważ nie miał przy sobie telefonu, portfela i kluczy.

  • Awantura wybuchła podczas spotkania strażaków w remizie.
  • Monitoring zarejestrował uderzenia i upadki pokrzywdzonego.
  • Po zdarzeniu Paweł wrócił po swoje rzeczy.

Ostatnie chwile Pawła i stan śledztwa

Niedługo później matka i siostra znalazły Pawła nieprzytomnego w krzakach. Mężczyzna z poważnym urazem głowy trafił do szpitala w Nowym Targu, gdzie przeszedł operację. Nie odzyskał już przytomności i po kilku dniach zmarł.

Postępowanie trwało tak długo, ponieważ prokuratura musiała dokładnie ustalić, jaki był mechanizm powstania śmiertelnych obrażeń. Analizowano kilka opinii biegłych, przesłuchania świadków i zapis monitoringu, który próbowano poprawić technicznie. Dopiero po zestawieniu wszystkich dowodów śledczy mogli przejść do etapu zarzutów.

Dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla mieszkańców

To jedna z tych lokalnych spraw, które mocno poruszają społeczność, bo dotyczą młodego mieszkańca, środowiska OSP i wydarzeń rozgrywających się w miejscu dobrze znanym wielu osobom w Białym Dunajcu. Długie śledztwo i pytania o odpowiedzialność za śmierć strażaka sprawiają, że mieszkańcy czekają na dalszy bieg postępowania i decyzję sądu.

Prokuratura zapowiada domknięcie sprawy. To oznacza, że materiał dowodowy ma zostać wkrótce przekazany do sądu wraz z aktem oskarżenia.

Co dalej w tej sprawie

Za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Śledztwo znajduje się na końcowym etapie, a kolejnym krokiem ma być skierowanie aktu oskarżenia do sądu.

Informacje przekazała Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
PW

Piotr Wyrzykowski

Nadzoruje redakcję 24 Nowy Targ, stawiając na rzetelność, szybkie potwierdzanie faktów i sprawy mieszkańców.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!