Po blisko dwóch latach są zarzuty po śmierci strażaka z Białego Dunajca
Po niemal 2 latach od dramatycznych wydarzeń w remizie OSP Biały Dunajec prokuratura postawiła zarzuty mężczyźnie podejrzewanemu o pobicie 25-letniego strażaka, który kilka dni później zmarł w szpitalu.
Sprawa dotyczy nocnego spotkania strażaków i długo pozostawała na etapie gromadzenia materiału dowodowego. Śledczy musieli odtworzyć przebieg zdarzeń krok po kroku, korzystając z nagrań, zeznań i opinii biegłych.
Zarzuty po wielomiesięcznym śledztwie
Jak przekazała prokuratura, podejrzanym jest Władysław M., starszy kolega z tej samej jednostki ochotniczej straży pożarnej. Prokurator przedstawił mu dwa zarzuty: nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonego oraz spowodowania obrażeń ciała trwających dłużej niż 7 dni.
Prokurator przedstawił Władysławowi M. dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonego, natomiast drugi spowodowania u niego obrażeń ciała trwających dłużej niż siedem dni
Justyna Rataj-Mykietyn, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu
Władysław M. nie przyznał się do winy i odmówił złożenia wyjaśnień. Zastosowano wobec niego dozór policji, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe w wysokości 10 tys. zł.
Co wydarzyło się w remizie OSP Biały Dunajec
Do tragedii doszło w nocy z 1 na 2 sierpnia 2024 roku. W remizie trwało nieformalne spotkanie strażaków przygotowujących się do parafialnego odpustu. W pewnym momencie doszło do sprzeczki między Pawłem a starszym kolegą, która przerodziła się w bójkę.
Z ustaleń wynika, że przebieg zajścia zarejestrował monitoring. Na nagraniu widać, że 25-latek był uderzany i kilkakrotnie przewracał się na podłogę. Po całym zdarzeniu został odprowadzony do domu, lecz wrócił w okolice remizy, ponieważ nie miał przy sobie telefonu, portfela i kluczy.
- Awantura wybuchła podczas spotkania strażaków w remizie.
- Monitoring zarejestrował uderzenia i upadki pokrzywdzonego.
- Po zdarzeniu Paweł wrócił po swoje rzeczy.
Ostatnie chwile Pawła i stan śledztwa
Niedługo później matka i siostra znalazły Pawła nieprzytomnego w krzakach. Mężczyzna z poważnym urazem głowy trafił do szpitala w Nowym Targu, gdzie przeszedł operację. Nie odzyskał już przytomności i po kilku dniach zmarł.
Postępowanie trwało tak długo, ponieważ prokuratura musiała dokładnie ustalić, jaki był mechanizm powstania śmiertelnych obrażeń. Analizowano kilka opinii biegłych, przesłuchania świadków i zapis monitoringu, który próbowano poprawić technicznie. Dopiero po zestawieniu wszystkich dowodów śledczy mogli przejść do etapu zarzutów.
Dlaczego ta sprawa ma znaczenie dla mieszkańców
To jedna z tych lokalnych spraw, które mocno poruszają społeczność, bo dotyczą młodego mieszkańca, środowiska OSP i wydarzeń rozgrywających się w miejscu dobrze znanym wielu osobom w Białym Dunajcu. Długie śledztwo i pytania o odpowiedzialność za śmierć strażaka sprawiają, że mieszkańcy czekają na dalszy bieg postępowania i decyzję sądu.
Prokuratura zapowiada domknięcie sprawy. To oznacza, że materiał dowodowy ma zostać wkrótce przekazany do sądu wraz z aktem oskarżenia.
Co dalej w tej sprawie
Za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Śledztwo znajduje się na końcowym etapie, a kolejnym krokiem ma być skierowanie aktu oskarżenia do sądu.
Informacje przekazała Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!