GOPR ostrzega: rośnie liczba wypadków w górach, a ratowników etatowych wciąż brakuje
Coraz więcej interwencji w polskich górach i wciąż zbyt mała liczba zawodowych ratowników - to, zdaniem GOPR, dziś największe wyzwanie dla bezpieczeństwa turystów. Organizacja przypomina, że kluczowe nie jest samo sfinansowanie pojedynczej akcji, ale utrzymanie całodobowej gotowości przez cały rok.
Gotowość kosztuje więcej niż pojedyncza akcja
Ratownicy zwracają uwagę, że publiczna dyskusja zbyt często skupia się wyłącznie na tym, czy turyści powinni płacić za pomoc w górach. Tymczasem - jak podkreśla GOPR - sam wyjazd do zdarzenia to tylko część systemu. Największym obciążeniem jest stałe utrzymywanie służby w pełnej gotowości: dyżurów, sprzętu, stacji ratunkowych, łączności, pojazdów, wyposażenia medycznego i szkoleń.
To właśnie ten element decyduje o szybkości reakcji, gdy dochodzi do wypadku. GOPR zaznacza, że bez odpowiedniego zaplecza pomoc nie ruszy natychmiast po zgłoszeniu, a w górach czas ma znaczenie szczególne, zwłaszcza przy trudnych warunkach terenowych i pogodowych.
Mechanizm ubezpieczeniowy finansuje przede wszystkim samą akcję ratunkową, podczas gdy największym kosztem funkcjonowania każdej służby ratowniczej jest utrzymanie stałej gotowości do działania. To właśnie od niej zależy skuteczność całego systemu.
GOPR
Za mało etatów, za niskie wynagrodzenia
Największy problem organizacyjny dotyczy dziś liczby ratowników zawodowych. Z budżetu państwa finansowanych jest obecnie 123,5 etatu ratowniczego dla całej organizacji, co daje średnio niespełna 18 etatów na każdą z siedmiu grup regionalnych. GOPR ostrzega, że w takich warunkach zdarzają się sytuacje, gdy na dyżurze w stacji pozostaje tylko jeden ratownik zawodowy.
To, zdaniem ratowników, nie powinno mieć miejsca w systemie odpowiedzialnym za bezpieczeństwo w górach. Sytuację komplikuje także czas potrzebny na wyszkolenie ratownika górskiego - droga do samodzielnej służby trwa zwykle około pięciu lat i obejmuje szkolenia, egzaminy oraz praktykę zdobywaną podczas realnych interwencji.
Są to kompetencje budowane przez lata, których nie da się odtworzyć w krótkim czasie.
GOPR
Do problemów kadrowych dochodzi kwestia zarobków. Średnie wynagrodzenie ratownika pełniącego służbę operacyjną wynosi około 5300 zł netto miesięcznie. GOPR podkreśla, że jest to mniej niż ustawowo określone minimalne wynagrodzenie ratownika medycznego. W praktyce wielu ratowników musi dorabiać poza organizacją, a część odchodzi do innych służb i zawodów, gdzie stawki są wyższe.
Ubezpieczenia nie rozwiążą problemu bezpieczeństwa
W stanowisku GOPR pojawia się też odniesienie do pomysłu obowiązkowych ubezpieczeń dla osób wychodzących w góry. Ratownicy nie popierają takiego rozwiązania, argumentując, że człowiek w sytuacji zagrożenia powinien wezwać pomoc bez zastanawiania się nad kosztami. Każdy mechanizm, który mógłby opóźniać zgłoszenie, powinien być - według organizacji - oceniany bardzo ostrożnie.
GOPR nie odrzuca dobrowolnych polis, ale sprzeciwia się przenoszeniu ciężaru finansowania ratownictwa na obowiązkowe ubezpieczenia. Taki model nie usunąłby podstawowego problemu, czyli konieczności zapewnienia całorocznej gotowości służb. Organizacja wskazuje, że system wymaga raczej dostosowania do obecnych realiów niż całkowitej przebudowy.
Człowiek w sytuacji zagrożenia powinien wezwać pomoc bez zastanawiania się, czy będzie go na nią stać. Każde rozwiązanie mogące opóźniać wezwanie pomocy należy oceniać z najwyższą ostrożnością.
GOPR
Większy ruch turystyczny wymaga nowych pieniędzy i ludzi
Ratownicy zwracają uwagę, że problem ma związek także ze zmianą charakteru ruchu turystycznego. Zdarzenia nie dotyczą już wyłącznie weekendów czy sezonu wakacyjnego. Coraz częściej interwencje są potrzebne również w zwykłe dni robocze, gdy w górach przebywa wielu turystów.
Dlatego GOPR postuluje stopniowe zwiększanie zatrudnienia w ratownictwie górskim. Według organizacji potrzebne jest dodatkowe 50–70 etatów ratowniczych w perspektywie najbliższych 4–5 lat. Ma to poprawić obsadę dyżurów i wzmocnić system wobec rosnącej liczby wyjazdów w góry.
Obecnie GOPR otrzymuje 15 proc. wpływów z opłat za wstęp do górskich parków narodowych. Ratownicy chcą, by odpis obejmował wszystkie opłaty pobierane od turystów w związku z ruchem turystycznym, także te opisane inaczej niż klasyczna opłata za wstęp. Organizacja podkreśla, że nie chodzi o zabieranie środków parkom, lecz o uporządkowanie zasad tak, by turystyka realnie współfinansowała bezpieczeństwo.
- finansowanie całodobowej gotowości ratowników,
- zakup i utrzymanie sprzętu oraz łączności,
- wzmocnienie kadry zawodowej o dodatkowe 50–70 etatów,
- stabilniejsze zasady podziału wpływów z opłat turystycznych.
Dlaczego to ważne także dla mieszkańców regionów górskich
Sprawa nie dotyczy wyłącznie samych turystów. Dla lokalnych społeczności w regionach górskich oznacza to bezpieczeństwo na szlakach, sprawniejsze akcje ratunkowe i lepsze przygotowanie na wzmożony ruch odwiedzających. To również pytanie o stabilne finansowanie służby, która działa przez cały rok, niezależnie od sezonu i pogody.
GOPR przypomina także, że fundamentem organizacji od blisko 75 lat są ochotnicy. To oni w ogromnej mierze współtworzą system, ale całodobowa gotowość nie może opierać się wyłącznie na społecznej pracy osób, które mają swoje rodziny i obowiązki zawodowe. Ratownicy podsumowują, że bezpieczeństwo zaczyna się dużo wcześniej niż w chwili wezwania pomocy - od ludzi, sprzętu, wiedzy i gotowości do działania.
Wnioski są więc jasne: jeśli liczba zdarzeń w górach będzie dalej rosła, system będzie potrzebował zarówno większych nakładów, jak i dodatkowych etatów. GOPR zapowiada, że będzie zabiegać o rozwiązania, które pozwolą utrzymać sprawność służby bez przerzucania ryzyka na turystów.
Informacje przekazał GOPR.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!